Teatr to ruch, to wymiana energii pomiędzy aktorami i widownią. To płynne uzupełnianie się. Jedno bez drugiego nie istnieje. W marcu cały świat się zatrzymał, zapanował strach i niepewność o to, co przyniesie jutrzejszy dzień, i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Pandemia koronawirusa po lekkim spadku z powrotem coraz mocniej daje o sobie znać.
Nowa "Scena 20" w Teatrze Ateneum, foto Bartek Warzecha
Świat się zatrzymał, sport, kultura….walczymy o ten powrót do normalności, ale jest to trudniejsze, niż się tego spodziewaliśmy. Miłośnicy teatru czekali na otwarcie drzwi do swoich ukochanych scen, a gdy te się uchyliły na bardzo rygorystycznych zasadach – po prostu dalej się boimy, czy te drzwi nie zostaną ponownie zamknięte.
Czekaliśmy na ten nowy sezon pełni obaw, ale i nadziei, a jak mówią - nadzieja umiera ostatnia…Wrzesień był tym miesiącem, w którym spora grupa spragnionych tej sztuki zawitała do swoich ulubionych teatrów. Teatry szybciej niż normalnie wystawiają premierę za premierą, jakby chciały zrobić jak najwięcej, wykonać jak największą pracę i dać radość spragnionym sztuki na żywo. Większość z nas, mimo, że wdzięczna za spektakle online – pragnie tego kontaktu na żywo ze swoimi ukochanymi aktorami i scenami.
Po 185 dniach przerwy Teatr Wielki – Opera Narodowa rozpoczął nowy sezon artystyczny 2020/21. Na inaugurację zaśpiewał dla nas znakomity młody polski kontratenor Jakub Józef Orliński...i to była niebiańska uczta i niezapomniany koncert. Po wspaniałym artyście w kolejnym dniu na scenę wkroczył cykliczny już koncert "Głosy Gór" z muzyką wybitnych polskich kompozytorów – Karola Szymanowskiego, Henryka Mikołaja Góreckiego i Wojciech Kilara, a w wykonaniu w nowoczesnej aranżacji przez takich mistrzów jak Janusz Olejniczak, Jan Smoczyński oraz Atom String Quartet, Neo Quartet, po Kwartet góralski znakomitego Sebastiana Karpiela-Bułecki, Jana Młynarskiego i Andrzeja Święsa.
Kilka dni później, 17 września baletowa publiczność spragniona swoich ulubieńców z Polskiego Baletu Narodowego obejrzała premierę jednego z najsłynniejszych i najbardziej widowiskowych baletów światowego repertuaru pod tytułem "Korsarz". Balet ten wrócił na stołeczną scenę po 150-letniej nieobecności. Oglądamy go w wersji inscenizacyjnej Manuela Legris, wybitnego francuskiego tancerza i baletmistrza. Na scenie nasze asy baletu, między innymi – Yuka Ebihara, Mai Kageyama, Vladimir Yaroshenko, Maksim Woitiul, Patryk Walczak.
8 października będziemy mogli usłyszeć jednego z najlepszych tenorów na świecie – Piotra Beczałę. Na sezon 2020/21 została bowiem przeniesiona premiera opery "Werther" Julesa Masseneta w wersji Willy'ego Deckera, w którym partię tytułową zaśpiewa właśnie Piotr Beczała.
Bardzo lubiany przez publiczność Teatr Ateneum również rozpoczął nowy sezon bardzo mocnym akcentem – otwierając nową "Scenę 20". Działalność nowej sceny zainaugurował spektakl "Kwartet" Ronalda Harwooda w reż. Wojciecha Adamczyka. W bardzo ciekawym, nostalgicznym, ale i zabawnym oraz pełnym ciepła przedstawieniu plejada gwiazd – Magdalena Zawadzka, Marzena Trybała, Sylwia Zmitrowicz, Krzysztof Tyniec i Krzysztof Gosztyła.
Stanowisko dyrektora artystycznego Teatru Ateneum objął 5 października Wojciech Adamczyk, reżyser teatralny i telewizyjny, nauczyciel akademicki w warszawskiej Akademii Teatralnej -
poinformował teatr.
Dużo się dzieje, my się cieszymy, ale ta niepewność i lęk cały czas nam towarzyszy. Uważajmy, przestrzegajmy obostrzeń i zasad, które mają nam pomóc w tym trudnym dojściu do upragnionego celu, jakim będzie normalność.
Małgorzata Gotowiec
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PBN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PBN. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 8 października 2020
piątek, 17 lutego 2017
Don Kichot - to nie jest balet dla mięczaków
Niedawno znajoma z pracy postanowiła być miła i po krótkiej rozmowie o pogodzie rzuciła uwagę o balecie. Wybierała się na Don Kichota i zapytała, czy byłam. Czy byłam? Ba, ja to nawet przed laty poczułam całą sobą, gdy na zajęciach repertuarowych u Kamy Akucewicz ćwiczyłam wariację Kitri z III aktu!
To nie jest balet dla mięczaków. To klasyk klasyków, seria wariacji na żelazne nogi i nieustraszoną duszę tancerzy. Jest trochę spokojnego tańca, ale większość to tempo, siła, precyzja. Zrozumiałe jest więc, że za taki repertuar zabierają się zwykle duże, dobre zespoły. Takie, które mają bardzo mocnych solistów o zacięciu charakterystycznym. Tu nie ma omdlewania łabądków, które choć są wymagającymi rolami, to potrzebują zupełnie innej ekspresji. Tu jest przytup, kastaniety i serie piruetów. Polski Balet Narodowy pod kierownictwem Krzysztofa Pastora to zespół znakomity, bogaty w solistów z różnych stron świata. Z takimi tancerzami realizacja Don Kichota jest niewątpliwie przyjemnością.
Vladimir Yaroshenko wyszedł z tego starcia z klasykiem w doskonałym stylu. Jest fantastycznym tancerzem w stylu noble, ale partie bardziej charakterystyczne też mu wychodzą znakomicie. 12 lutego na scenie Opery Narodowej dał popis nienagannej techniki, precyzji i elegancji. Pięknie partnerował Chinarze Alizade. To dopiero druga główna rola, w której ją oglądałam, więc nie czuję się upoważniona do wyciągania ogólnych wniosków, ale chyba wolę Chinarę w rolach bardziej lirycznych. Bajaderą była magiczną, w roli Kitri czegoś mi zabrakło. Może to gorszy dzień tancerki, może niedoskonałość mojego oka, ale tym razem Chinara mnie nie zachwyciła.
Na drugim planie wyróżniały się panie. Gwiazda warszawskiego baletu Yuka Ebihara w roli Tancerki Ulicznej była perfekcyjna jak zawsze. Poza tym można było podziwiać świetne tańce charakterystyczne i doskonałe zgranie większości tańców zespołowych (spuśćmy zasłonę milczenia na asynchroniczność jednego z torreadorów), a całość kipiała energią. To zdecydowanie jest balet, o który trzeba pytać "czy już widziałeś?". Bo warto ten spektakl zobaczyć.
Don Kichot
Polski Balet Narodowy
Teatr Wielki Opera Narodowa, Warszawa
12 lutego 2017 oglądała Maria
To nie jest balet dla mięczaków. To klasyk klasyków, seria wariacji na żelazne nogi i nieustraszoną duszę tancerzy. Jest trochę spokojnego tańca, ale większość to tempo, siła, precyzja. Zrozumiałe jest więc, że za taki repertuar zabierają się zwykle duże, dobre zespoły. Takie, które mają bardzo mocnych solistów o zacięciu charakterystycznym. Tu nie ma omdlewania łabądków, które choć są wymagającymi rolami, to potrzebują zupełnie innej ekspresji. Tu jest przytup, kastaniety i serie piruetów. Polski Balet Narodowy pod kierownictwem Krzysztofa Pastora to zespół znakomity, bogaty w solistów z różnych stron świata. Z takimi tancerzami realizacja Don Kichota jest niewątpliwie przyjemnością.
Vladimir Yaroshenko wyszedł z tego starcia z klasykiem w doskonałym stylu. Jest fantastycznym tancerzem w stylu noble, ale partie bardziej charakterystyczne też mu wychodzą znakomicie. 12 lutego na scenie Opery Narodowej dał popis nienagannej techniki, precyzji i elegancji. Pięknie partnerował Chinarze Alizade. To dopiero druga główna rola, w której ją oglądałam, więc nie czuję się upoważniona do wyciągania ogólnych wniosków, ale chyba wolę Chinarę w rolach bardziej lirycznych. Bajaderą była magiczną, w roli Kitri czegoś mi zabrakło. Może to gorszy dzień tancerki, może niedoskonałość mojego oka, ale tym razem Chinara mnie nie zachwyciła.
Na drugim planie wyróżniały się panie. Gwiazda warszawskiego baletu Yuka Ebihara w roli Tancerki Ulicznej była perfekcyjna jak zawsze. Poza tym można było podziwiać świetne tańce charakterystyczne i doskonałe zgranie większości tańców zespołowych (spuśćmy zasłonę milczenia na asynchroniczność jednego z torreadorów), a całość kipiała energią. To zdecydowanie jest balet, o który trzeba pytać "czy już widziałeś?". Bo warto ten spektakl zobaczyć.
Don Kichot
Polski Balet Narodowy
Teatr Wielki Opera Narodowa, Warszawa
12 lutego 2017 oglądała Maria
Subskrybuj:
Posty (Atom)
