"Prowadź swój pług przez kości umarłych" to jedna z najgłośniejszych książek polskiej noblistki Olgi Tokarczuk. Jest to opowieść wielowarstwowa, sięgająca w swojej narracji zarazem do tego co przyziemne, jak i do tego, co zapisane w gwiazdach. Reżyserką spektaklu jest Ewa Platt, a premiera sztuki miała miejsce 25 kwietnia w Teatrze Narodowym na Dużej Scenie Bogusławskiego.
Janina Duszejko, główna bohaterka tej historii, to osoba o niezwykle silnej empatii, którą kieruje przede wszystkim do tych najsłabszych, którzy stają się ofiarami ludzkich działań – do zwierząt. Stojąc na krawędzi życia i śmierci, przygląda się krwawemu odwetowi na dotychczasowych oprawcach.
Moja postać ma na imię Nadzieja, inaczej mówią na nią Dobra Nowina. W książce Olgi Tokarczuk jest to drugoplanowa postać, która wspiera główną bohaterkę, Janinę Duszejko – mówi w rozmowie z nami aktorka młodego pokolenia Sceny Narodowej Justyna Kowalska.
Bohaterka, którą gram, to taki ciepły oddech i wpuszczenie świeżego powietrza, żeby Janina mogła przy kimś poczuć się lepiej. Przy kim mogłaby przez chwilę tej walki nie prowadzić, odnaleźć odrobinę wytchnienia i spokoju – kontynuuje aktorka Sceny Narodowej.
I z pewnością łatwo nie jest...
Tak. Niestety w tym świecie, który my tu tworzymy wspólnie z reżyserką i twórcami, ten świat jest - nie mówię, że jest tej miłości pozbawiony - ale jest tak, że te postaci które miały dawać to wytchnienie, jest w nich też dużo bólu i cierpienia. Każda z tych postaci zmaga się ze swoją traumą, każda na swój sposób.
Dużo jest tej tematyki walki ekologicznej, ochrony zwierząt...czy ta tematyka nie staje się już nużąca, męcząca...
Taki jest dzisiejszy świat. Jest to nieodłączny element tego całego procesu, pewien rodzaj frustracji, bezradności, nawet furii, nie bałabym się też powiedzieć, że i właśnie nudy. Jest to wpisane w strukturę jakiejś długotrwałej walki o cokolwiek. Myślę, że akurat w przypadku książki, jak i u nas w spektaklu, jest wpisana bardzo skomplikowana emocjonalność głównej bohaterki - odgrywanej przez wspaniałą Dominikę Kluźniak. W tym procesie walki o coś, pojawia się ten element zmęczenia, wypalenia. Czytałam ostatnio "Szczeliny istnienia" Jolanty Brach-Czainy - kilka takich esejów filozoficznych na temat tortur - i czym się różni ból człowieczy od bólu np. szczurzego, to jest bardzo ciekawe, warte spojrzenia na te rzeczy z innej strony.
To kolejny już spektakl tego sezonu z młodą reżyserką. Jakie wrażenia wam towarzyszą?
Wspaniałe. Ewa Platt w trakcie całego procesu twórczego była otwarta, bardzo partnersko podchodziła do wszystkich współpracowników. Była bardzo ciekawa naszego zdania, otwarta na dialog, na nasze propozycje. Mam poczucie, że ten efekt ostateczny jest naszym wspólnym dziełem - oczywiście Ewa była głównodowodzącą. Bardzo przyjemnie było spotkać się z nową energią, kimś fajnie rozwijającym się. Bardzo, bardzo dobrze czułam się w tej pracy.
Pierwszy sezon bez Mistrza Jana Englerta dobiega końca... Jaki był?
Trudno już dziś o tym mówić. Na ten moment to jeszcze zbyt wcześnie. Jednak jak sam dyrektor Jan Klata mówi, chciałby, aby to była raczej sztafeta, przekazywanie, a nie jakiś nagły zwrot w działaniu teatru. Nazwiska, z którymi się w tym sezonie spotykam, są nowe, inne, jest to na pewno inna energia. Nie mam poczucia jakiegoś przewrotu, być może te zmiany będą bardziej płynnie przebiegały, to jeszcze czas pokaże.
Rozmawiała Małgorzata Gotowiec
Teatr Narodowy w Warszawie
"Prowadź swój pług przez kości umarłych" Olgi Tokarczuk, reż. Ewa Platt
Justyna Kowalska, foto Przemysław Jendroska
Najbliższe spektakle 15, 16, 17 maja, 20, 21, 23, 24 czerwca
16 maja spektakl oglądała Małgosia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz