David Foster Wallace i jego przełomowe dzieło amerykańskiej literatury lat 90. XX wieku "Niewyczerpany żart" w reżyserii Kamila Białaszka na Scenie przy Wierzbowej kończył rok w Teatrze Narodowym w Warszawie.
Kamil Białaszek, młody reżyser, któremu już teatralny świat wróży wspaniałą karierę, jest jeszcze studentem V roku Reżyserii warszawskiej Akademii Teatralnej. W debiucie na Scenie Narodowej spotkał się z legendą postmodernizmu – Davidem Fosterem Wallace’em. Ten niepokojąco aktualny, ponad 1000-stronicowy utwór stawia pytania o to, dokąd prowadzą bezrefleksyjna pogoń za rozrywką oraz rozmaite formy uzależnienia.
O najnowszej premierze rozmawiamy z Pawłem Brzeszczem, aktorem młodego pokolenia Teatru Narodowego.
- Mamy do czynienia z człowiekiem bardzo młodym, 11-latkiem, który już odczuwa depresję, wypalenie zawodowe. Scena na bieżni obrazuje nam jak zaczyna się jeden z głównych problemów opisywanych w spektaklu. Odpowiedzi, które Lamont Chu dostaje od swojego guru sprawiają, że jego świat się sypie. Dziecko nie ma argumentów, żeby obronić się przed brutalną rzeczywistością, która do niego dociera. To jest troszeczkę taki skrót, opisujący, jak zaczyna się w człowieku uzależnienie. Mamy nagle rozpad jakiegoś naszego świata, naszych poglądów, na ból istnienia zaczynamy szukać czegoś, co nam to złagodzi. Jest to start do wszelkiego rodzaju uzależnień – mówi nam Paweł Brzeszcz.
Brutalna rzeczywistość, niezdrowe ambicje, oczekiwania, walka o sukces i życie na "świeczniku" – to nie dotyczy tylko sportowców, aktorów, celebrytów, ale dotyka także zwykłych ludzi. Nie każdy sobie z tym radzi. Jak to wygląda w przypadku postaci, którą grasz?
Użyliśmy zabiegu łączącego dwie postaci, wobec czego, w pewnym momencie, może trochę groteskowo, ale jest pokazana przyszłość tego chłopaka. Może nawet nie przyszłość, ale wizja jakiegoś prawdopodobieństwa. Co będzie, jeśli on zrezygnuje, i jak potoczy się jego droga po załamaniu. Pokazujemy akurat przykład drogi stoczenia się, chłopak staje się alkoholikiem. Moje zadanie polega na tym, że pokazuję tego człowieka na początku i końcu jego drogi z uzależnieniem. Na początku jest w akademii tenisowej, która łączy się z innym miejscem akcji czyli ośrodkiem odwykowym. Połączenie tych dwóch miejsc to jest właśnie ta równia pochyła.
To była bardzo ważna powieść dla Ameryki w latach 90., ale jest również ważna dla nas wszystkich w czasach obecnych.
My tu pokazujemy używanie multimediów jako przekazu, ale chcemy też pokazać, że multimedia, Instagram i te socjale, które nas bombardują na co dzień, one też powodują to, co się dzieje z tym chłopcem. Wallace był świetnym diagnostą kultury amerykańskiej i już dostrzegał problem niezdrowej ambicji i oczekiwań. Zarówno oczekiwań jednostki wobec siebie, jak i oczekiwań kapitalizmu wobec jednostki, oczekiwań rodziny wobec dziecka, wszelkiego rodzaju oczekiwań i ambicji, które prowadzą nas do ucieczki. Bo wszystkich ambicji nie da się spełnić.
Te rzeczy, które nas tak nakręcają, bombardują, wypaczają to co jest ważne...
Tak, na drodze wyimaginowanego szczęścia tracimy gdzieś perspektywę tego prawdziwego szczęścia...
Jak się pracowało z tak młodym reżyserem jakim jest Kamil Białaszek?
Musieliśmy się siebie nauczyć i sobie zaufać. Jest to osoba bardzo inspirująca i odważna w swoich decyzjach. A co przyniesie odbiór, to zobaczymy.
Wspaniale jest patrzeć jak się rozwijasz, jak z każdym nowym wyzwaniem na scenie rośnie twój talent teatralny...
Czym jest dla Ciebie teatr?
Teatr przede wszystkim jest dla mnie opowiadaniem historii, sporo czasu spędzam w teatrze, trudno jednoznacznie odpowiedzieć, bo z roku na rok jest dla mnie czymś innym. Odkrywam go nieustanie, powiększam doświadczenie i czekam...co będzie dalej.
Rozmawiała Małgorzata Gotowiec
Teatr Narodowy w Warszawie
"Niewyczerpany żart" – reżyseria i adaptacja Kamil Białaszek
Paweł Brzeszcz, foto Karolina Jóźwiak
Najbliższe spektakle od 11 do 15 lutego

